Ta oferta czeka od wtorku.
Opisujesz pracę jednym zdaniem. Wychodzi jeszcze dziś, pod Twoją nazwą i z Twoim logo.
Za darmo, bez karty.
Jedno zdanie, jedna oferta, jeden projekt.
-
Opisujesz pracę tak, jak się ją opowiada przez telefon. Wystarczy jedno zdanie.
-
Oferta powstaje, pozycja po pozycji, z Twoimi stawkami. Poprawiasz, co zechcesz.
-
Klient akceptuje. Oferta jest z datą, podpisem i w archiwum — i staje się projektem.
Co się zmienia, wiersz po wierszu
- Ta oferta czeka od wtorku.
- Opisujesz pracę jednym zdaniem. Oferta jest napisana.
- Cen szukasz w starym pliku.
- Twoje stawki są zapisane. Wracają na miejsce jednym kliknięciem.
- Tę samą ofertę przepisujesz dziesiąty raz.
- Powielasz, poprawiasz, wysyłasz.
- Wahasz się co do kwoty i odkładasz to na potem.
- Widzisz każdą pozycję osobno, zanim wyślesz.
- Klient powiedział „tak” przez telefon. Na piśmie nie ma nic.
- Przyjęta oferta jest z datą, podpisem i w archiwum.
- Trzy tygodnie pracy i „nie o to mi chodziło”.
- Specyfikacja jest spisana i uzgodniona, zanim zaczniesz.
- Od dziesięciu minut tłumaczysz to samo na głos.
- Wspólny szkic. Rozumie od jednego spojrzenia.
- Ktoś pyta o cenę w branży, której nie znasz.
- Analiza rynku klienta, gotowa w kilka minut.
- Na Twoich dokumentach widnieje nazwa programu.
- Widnieje Twoja, z Twoim logo.
- Plik jest w mailu z lutego.
- Każdy dokument mieszka w folderze swojego klienta.
- Włączasz komputer, nie wiedząc, od czego zacząć.
- Jedna strona. To, co czeka dzisiaj.
Pytania, które sobie zadajesz
A jeśli oferta nie przypomina tego, co robię?
Poprawiasz ją przed wysłaniem, pozycja po pozycji. Zapisane stawki wracają na miejsce jednym kliknięciem, a kolejna oferta wychodzi od Twojej poprawki.
Czy mogę zachować swoje szablony?
Powielasz istniejącą ofertę, poprawiasz, wysyłasz. To najkrótsza droga i nie wymaga przygotowywania szablonu z góry.
Czy dokumenty mają moją nazwę?
Twoje oferty, specyfikacje i dokumenty wychodzą z Twoją nazwą i Twoim logo, już na darmowym koncie.
Oferta wychodzi tego samego dnia.
Nie w niedzielny wieczór. Nie wtedy, gdy znajdzie się chwila.
Opisujesz, czytasz jeszcze raz, wysyłasz.
Za darmo, bez karty.
